Symboliczne zwycięstwo Gruzji. Rosja wezwana do zapłaty 253 milionów euro odszkodowania

Rosja została uznana w Strasburgu za winną naruszeń praw człowieka w Gruzji i ma zapłacić 253 mln euro odszkodowania. Fot. Wikimedia Commons / Sfisek

Europejski Trybunał Praw Człowieka uznał, że ustanowione przez Rosję po wojnie z Gruzją linie demarkacyjne naruszyły prawa tysięcy mieszkańców Abchazji i Osetii Południowej. Choć sąd przyznał Gruzinom ponad ćwierć miliarda euro rekompensaty, Kreml zapowiedział, że wyroku nie wykona.

Europejski Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu skazał we wtorek, 14 października, Federację Rosyjską na wypłatę ponad 253 milionów euro odszkodowania na rzecz Gruzji. Sprawa dotyczy konsekwencji wojny z 2008 roku oraz łamania praw człowieka na terenach dwóch separatystycznych regionów – Abchazji i Osetii Południowej – wspieranych przez Moskwę.

Trybunał uznał, że od 2009 roku Rosja prowadziła tam proces tzw. „graniczenia” – wytyczania administracyjnych linii demarkacyjnych w głąb terytorium Gruzji. W jego wyniku co najmniej 29 tysięcy mieszkańców zostało pozbawionych dostępu do swoich domów, pól i rodzin. W uzasadnieniu wyroku sąd stwierdził, że działania Moskwy stanowiły „nielegalne ograniczenia” wobec ludności pochodzenia gruzińskiego i naruszały podstawowe prawa człowieka.

ETPCz orzekł, że Rosja złamała Europejską Konwencję Praw Człowieka, zwłaszcza w zakresie poszanowania życia prywatnego, nienaruszalności mieszkania i ochrony własności. Część poszkodowanych ma otrzymać rekompensaty za pozbawienie nauki w języku gruzińskim, a około 2,5 tysiąca osób – za bezprawne zatrzymania po przekroczeniu nowo wytyczonych granic. W przeciwieństwie do wcześniejszego orzeczenia z 2024 roku, obecny wyrok określa też wysokość odszkodowań z tytułu szkód moralnych.

Wojna rosyjsko-gruzińska z sierpnia 2008 roku trwała zaledwie kilka dni, ale jej skutki okazały się długotrwałe. W wyniku działań zbrojnych zginęło około 400–500 osób, głównie żołnierzy i cywilów po obu stronach, a ponad 100 tysięcy mieszkańców musiało opuścić swoje domy. Część wsi gruzińskich została zniszczona lub spalona, a na terenach okupowanych doszło do przypadków grabieży, tortur i przymusowych wysiedleń. To właśnie te naruszenia stały się przedmiotem licznych postępowań w Strasburgu.

W 2024 roku Trybunał już raz uznał Rosję za winną prowadzenia polityki „graniczenia” na terenach okupowanych po wojnie z 2008 roku. Obecne orzeczenie rozwija tamto rozstrzygnięcie i przypisuje konkretne sumy zadośćuczynienia osobom poszkodowanym.

Władze w Moskwie zareagowały natychmiast. Dzień po ogłoszeniu wyroku rzecznik Kremla oświadczył, że Rosja nie zastosuje się do decyzji Trybunału. Od czasu, gdy w 2022 roku – po rozpoczęciu inwazji na Ukrainę – Rosja została wykluczona z Rady Europy, nie uznaje już jurysdykcji Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. Choć formalnie nadal ponosi odpowiedzialność za naruszenia popełnione przed opuszczeniem tej organizacji, Moskwa od lat ignoruje orzeczenia sądu w Strasburgu i nie wypłaca zasądzonych odszkodowań.

W 2023 roku ETPCz nakazał Rosji zapłacenie 130 milionów euro odszkodowania za zbrodnie i grabieże popełnione na ludności cywilnej w czasie wojny z Gruzją. Do dziś pieniądze nie zostały wypłacone. Mimo to Trybunał przypomniał, że Komitet Ministrów Rady Europy wciąż monitoruje wykonanie jego orzeczeń – choć, jak podkreślono, mają one obecnie jedynie wartość deklaratywną.

Dla Gruzinów decyzja Trybunału ma przede wszystkim wymiar symboliczny. Tamtejsze Ministerstwo Sprawiedliwości ogłosiło, że wyrok to „historyczne zwycięstwo” i „logiczna kontynuacja wcześniejszych spraw wygranych przeciwko Rosji”. Resort przypomniał, że Moskwa została już wcześniej uznana za odpowiedzialną za deportacje obywateli Gruzji oraz za zbrodnie popełnione podczas wojny sierpniowej w 2008 roku.

Z politycznego punktu widzenia symbolika tego orzeczenia jest jednak złożona. W ostatnich latach relacje między Tbilisi a Moskwą były znacznie cieplejsze, niż można by się spodziewać po państwach o tak bolesnej historii. Od czasu rosyjskiej inwazji na Ukrainę gruziński rząd jest coraz częściej oskarżany o autorytarne tendencje i zbliżenie z Kremlem. Władze w Tbilisi posunęły się nawet do zawieszenia procesu akcesji do Unii Europejskiej.

Entuzjastyczna reakcja rządzącego Gruzińskiego Marzenia na wyrok ze Strasburga wynika więc mniej z autentycznego dystansu wobec Rosji, a bardziej z kalkulacji politycznej. Partia Bidziny Iwaniszwilego, miliardera, który dorobił się majątku w Moskwie, stoi dziś w obliczu największych od lat protestów i kryzysu społecznego. Aby nie zostać oskarżoną o prorosyjskość, próbuje odwoływać się do narodowych emocji – pokazując się jako obrońca gruzińskiej sprawy w Europie. To gest symboliczny, mający zrównoważyć coraz bardziej autorytarny kurs władz i ich realne zbliżenie do Kremla.

/jm

Redakcja

Poprzedni

Chiny bronią kontroli eksportu pierwiastków ziem rzadkich i wzywają Stany Zjednoczone do rozwiązywania różnic poprzez dialog

Następny

Trump – złowieszcze marzenie