Nadchodzi sanacja bis. Czas na socjalliberalny Centrolew

Fot. Ruch Narodowy / X

Gawiedź komentatorska widzi tylko ruch osobowy na politycznej szachownicy. Tymczasem polska narodowo-konserwatywna prawica staje przed kolejną szansą przebudowy ustroju państwa na wzór schyłkowej II RP. Stanie się to najpóźniej za dwa lata. Może powstać system władzy przypominający sanację w ustrojowej formie (unowocześniony autorytaryzm) i endecję w ideologicznej treści (nacjonalizm, rasizm, klerykalizm). W ten sposób zakonserwuje się polski peryferyjny kapitalizm, a w nim skansen retrocmentarnego patriotyzmu w otoczce antyeuropejskich, antyrosyjskich, antyniemieckich, antyimigranckich mitów, fobii i emocji, słowem, tzw. populizm. 

Nadwiślańscy liberałowie PO, wsparci probiznesowymi grupami interesu, jakimi są w istocie PSL i Polska 2050 byłego telewizyjnego trefnisia – nie są w stanie zapobiec tej narodowo-konserwatywnej ewolucji. Na nóżkach Prezesa kroczy do władzy pisowska „zorganizowana grupa przestępcza”, jak ją określił swego czasu prof. Wojciech Sadurski. Tempo marszu podkręcają Konfederaci. Ci łączą darwinizm społeczny z nacjonalizmem i kruchtowym konserwatyzmem. Wraca polski warchoł w nowym kostiumie historycznym.

W tej sytuacji potrzebna mobilizacja wszystkich tych, którzy chcieliby, żeby Polska w końcu pokonała millenijny problem cywilizacyjnego zacofania. Groźne byłoby przerwanie, trwającego od dekad, procesu unowocześniania polskiej mentalności. Groźne byłoby też zatrzymanie procesu technologicznej rekonstrukcji polskiego przemysłu. Fundamentem dobrze funkcjonującej wspólnoty życia i pracy jest zawsze gospodarka, a także możliwość wyboru i kontroli tych, którym czasowo powierzamy rządy. To wspólnota, w której nie dyskryminuje się różnych mniejszości. W której rozkład obciążeń podatkowych jest sprawiedliwy. Podatki płacą też wielkie korporacje. Konieczne jest także uzupełnienie istniejących regulacji prawnych, by dokończyć rozpoczęty w Oświeceniu proces poszerzania praw jednostki m.in. za sprawą świeckiego państwa. Do tego konieczny jest jego rozdział od kościoła, w tym finansowy. Ponadto, płynąca z Kalifornii nadzieja, że technologie zastąpią głęboką reformę kapitalizmu jaki znamy – są złudne. Wszędzie widzimy oznaki zmiany klimatu. Nie uda się zastopować kryzysu planetarnego bez wystudzenia wzrostu gospodarczego i sprzęgniętej z nim masowej konsumpcji. A to uderza w samo serce kapitalizmu, opartego przecież na gorączce inwestycji. Jego prosperity podporządkowany jest obecny ład światowy. Ten zaś zorganizowały byłe mocarstwa kolonialne, dzięki militarnej i gospodarczej potędze USA. W tej chwili panuje globalna „próżnia przywódcza”, stwierdził prezydent Brazylii Luiz Inacio Lula da Silva podczas Forum Ekonomicznego BRICS. Dlatego trzeba współdziałać na poziomie globalnym, by wzrost gospodarczy i zbrojenia nie zakończyły przygody homo sapiens na tej jedynej planecie – jedynym miejscu egzystencji gatunku. Ten zaś wciąż jest podzielony na rasy, narody, cywilizacje lokalne. Mają one jako przewodników różne marionetki biznesu. Dlatego trwa rozbudowa arsenałów w interesie wielkich korporacji zbrojeniowych, paliwowych i kapitału finansowego. Zbrojenia pożerają nie tyko wypracowaną w kraju nadwyżkę, ale też uszczuplają zasoby energii i minerałów planety.

Ani premier Tusk, ani jego wybrańcy sami nie podołają wyzwaniu. To bowiem w ogromnej większości ludzie bez głębszej wiedzy o współczesnym kapitalizmie, bez doświadczenia i bez kompetencji kierowniczych. Dopiero odbywają staż kierowniczy, np. minister finansów był do niedawna maklerem. Zaczynali od noszenia teczek za liderami. Później, zarządzali różnymi ogniwami partyjnego aparatu. Potrzebny jest program naprawy państwa po latach rządów najpierw postsolidarnościowych reformatołów, a później PiSu z różnymi przystawkami. 

1.Poszerzenie bazy społecznej. PO reprezentuje interesy tych 15-17 procent polskiego społeczeństwa – beneficjentów neoliberalnej transformacji po 1989 r. To tzw. klasa średnia – wysoko kwalifikowani najemnicy zagranicznych korporacji, ich menedżerowie, finansiści, marketingowcy, prawnicy itd. To też pracujący na wysokich stanowiskach w administracji, także samorządowej. Co z szeregowymi pracownikami budżetówki? Problemem jest przekonanie „B2Bowców”, w większości głosujących na Konfederację, że bardziej im się opłaca płacić podatki do wspólnej kasy, by w zamian uzyskiwać drugą pensję w postaci usług publicznych: odpowiedniej jakości edukacji, opieki zdrowotnej, odpowiednich warunków pracy i pozwalającej na godne życie płacy. W tym celu powinni popierać progresję podatkową w sytuacji, kiedy zaledwie jeden, dwóch na sto pretendentów może zostać bieda-biznesmenem. Bez progresji podatkowej rośnie liczba miliarderów (także w Polsce), a ich majątki biją kolejne rekordy. Jednocześnie miliony zmagają się z inflacją, z kryzysem mieszkaniowym, z coraz trudniejszym dostępem do usług publicznych. 

W pisowskiej narracji o Polsce wdrukowany w świadomość jednostkową stał się podział na prowincję, gdzie mieszkają prawdziwi Polacy („tu jest Polska”) i duże miasta. Te zamieszkują kosmopolici, lemingi, zwolennicy eurokołchozu. Podział ten skrywa różnice w sytuacji socjo-ekonomicznej między mieszkańcami miast i wsi. PiS zaserwował tylko kilka pigułek znieczulających w postaci minimalnej płacy czy zasiłków rodzinnych. Ale cała Polska stała się jedną wielką strefą specjalną. PiS zniósł trzeci próg podatkowy i podatki spadkowe. Dlatego w efekcie, mimo wzrostu przeciętnej i minimalnej płacy, nadal wg GUS 5,2 proc Polaków żyje poniżej minimum egzystencji. Wciąż ponad 4 na 10 obywateli nie jest w stanie pozwolić sobie na normalne funkcjonowanie. To efekt regresu dobrych miejsc pracy, szarej strefy zatrudnienia w bieda-firmach usługowych, odcięcia od połączeń komunikacyjnych. Brak perspektyw na dobrze płatną pracę – wypędziło tysiące młodych do miast, a dwa miliony wyemigrowało na stałe za granicę. Co im może zaoferować socjalliberalna Polska? Lepszą zbiorową komunikację, lepszą edukację, lepszą opiekę zdrowotną, tanie mieszkania na wynajem? 

2.Program. Polska stała się krainą taniej pracy i niskich podatków dla biznesów rodzimych Januszów i Rafałów, a także Jeffów i Elonów. Nasycone nowoczesną technologią produkty powstają w filiach zagranicznych korporacji. Dlatego polska gospodarka wymaga technologicznej reindustralizacji. Program taki już istnieje (zob. A. Karpiński, Jak wyjść z chaosu i bezwładu. Propozycja strategii oraz polityki przemysłowej dla Polski, Wyd. SGH 2023). Minimalne państwo neoliberałów nie zdaje egzaminu. Przekonują o tym państwo chińskie, państwa skandynawskie czy wcześniej japońskie, kiedy gospodarką zarządzało ministerstwo handlu i przemysłu – MITI. Tylko państwo silne urzędniczym etosem, kompetencjami, współdziałając z prywatnym biznesem może realizować projekty, które wymagają dużego kapitału i przynoszą efekty po kilku, nawet kilkunastu latach. Jak np. budowa przemysłu związanego z OZE, inwestycje w atom i wodór, sztuczną inteligencję. Tymczasem polski premier dokonuje ideologicznego striptizu w świątyni biznesu. I pyta Rafała biznesu, co by tu jeszcze zderegulować! Nie czas na przekopy czy podnoszące dumę narodową bombastyczne inwestycje w rodzaju CPKa. 

Dyżurni ekonomiści kraju, czyli lobbyści biznesu, asy i diwy publicystyki gospodarczej (np. W. Gadomski z GW czy J. Solska z „Polityki”) uprawiają kult małego państwa. Ale krajom peryferyjnym potrzebne jest silne państwo. To musi być państwo, które działa jak np. fińskie (W. Woźniak, Państwo, które działa. O fińskich politykach publicznych, Łódź 2022)). Bez dotacji ze wspólnej kasy nawet w USA by się nie rozwinęła technologia półprzewodnikowa, produkcja samochodów elektrycznych czy obecnie sztuczna inteligencja. Np. w systemie ochrony zdrowia należałoby oddzielić firmy z kapitałem prywatnym od sektora publicznego. Chodzi o to, by „środki publiczne były kierowane na świadczenie usług, a nie na budowanie prywatnych podmiotów. One powinny rozwijać się samodzielnie. Kontrolę nad funkcjonowaniem tych obszarów powinny spełniać rządowe regulacje rynku” (W. Żółtkowski, Program gospodarczy socjaldemokracji, www.pokolenia.eu). Wcześniej ten postulat w kampanii prezydenckiej zgłaszał Adrian Zandberg. Kolejnym takim programem do szybkiej realizacji jest budowa tanich mieszkań na wynajem. To jeden z warunków poprawy warunków życia młodych małżeństw, a także w przyszłości ułatwienia adaptacji migrantów, by nie powstawały getta biedy jak we Francji.

Polska za daleko zabrnęła w budowie Fortu Polanda. Zaczął go budować PiS, a kontynuuje tuskarnia. Za miliardy dolarów kupuje od Wuja Sama rzekome bezpieczeństwo. Ale w istocie to tylko zakamuflowana próba rekonwersji upadającego europejskiego przemysłu. Lepszą fotowoltaikę, lepsze elektryki, tańszy sprzęt i osprzęt dla masowej elektroniki produkują Chiny. Problem bezpieczeństwa nie rozwiążą zbrojenia. Trzeba redukować arsenały wszystkich państw, i w efekcie wydawać najwyżej 2,5 proc. PKB. To gospodarka kapitalistyczna wymaga militarnego keynesizmu. Takie szerokie ujęcie problemu bezpieczeństwa i relacji z Rosją prezentuje Grzegorz Kołodko w swoich książkach. Ciekawe, że skrupulatom moralnym, wyczulonym na zbrodnie wojenne w Ukrainie i tłamszenie opozycji na Białorusi, wcale nie przeszkadza ludobójstwo i naruszanie praw człowieka w getcie Strefy Gazy. Tu z rąk izraelskiej soldateski zginęło już 18 tys. palestyńskich dzieci. 

Jest też kwestia likwidacji spółek samorządowych i ich rad nadzorczych – tych ciepłych posad dla partyjnych działaczy. Wystarczy zamiast nich powołać zakłady budżetowe, które realizują zadania publiczne, twierdzi Tadeusz Jasiński w tygodniku NIE. To samo dotyczy struktury publicznych firm. Po co rady nadzorcze dla absolwentów tego czy innego collegium tumanum, ich rodzin i zasłużonych działaczy partyjnych? Wystarczy kontrolowany (przez odpowiedni departament odpowiedniego organu administracji) dyrektor, który dobiera sobie współpracowników i realizuje wskazane zadania.

3. Zamiast rządu „technicznego” jak chce prezes Kaczyński, lepszy byłby rząd fachowców pod kierunkiem polityka czy polityków, np. D. Tuska. Przedstawiciele koalicyjnych partii mogliby być wicepremierami, bez faktycznej odpowiedzialności za resorty (jak minister obrony zygot i Kościoła prezes PSLu min. Kosiniak-Kamysz).

 4. Jak walczyć z PiSem. Trzeba drogą rzeczowej argumentacji ukazać mafijny sposób sprawowania władzy tego współczesnego odpowiednika „brygady pułkowników” późnej sanacji. Fundusze na działalność PiSu, wcześniej Porozumienia Centrum, powstały w wyniku przestępczych działań. Najpierw była afera FOZZ z udziałem A. Glapińskiego i M. Zalewskiego. Później było przejęcie od Komisji Likwidacyjnej RSW majątku w postaci budynków w centrum stolicy po dzienniku „Expres Wieczorny”. Na działce przy ul. Srebrnej miały powstać tzw. dwie wieże symbolizujące obu bliźniaków. Pokrzepiony finansowo PiS skorzystał z przejęcia władzy w drodze wyborów, by umocnić ją w wyniku pełzającego zamachu stanu. Partii rządzącej został podporządkowany najpierw Trybunał Konstytucyjny, potem Krajowa Rada Sądownictwa, Sąd Najwyższy, sądy powszechne, prokuratura, a także służby specjalne. W końcu media publiczne. Tak powstał według prof. Sadurskiego mechanizm mafijny PiSu. Pozwalał on kontrolować cały aparat państwa: parlament, wymiar sprawiedliwości, służby specjalne, media masowe. To umożliwiło nawet zmianę prawa, by prokurator Ziobro mógł wycofać z sądu oskarżenie wójta Pcimia Daniela Obajtka. „Człowiek, który wszystko może” był oskarżony o wyłudzenia, łapówkarstwo za ustawianie gminnych przetargów i kontakty z grupą przestępczą. W tym celu zmieniono nawet kodeks karny.

PO nie może być PiSem bis. PO nie potrafi rozwiązać dylematu migracji, by pogodzić potrzeby biznesu na tanią siłę roboczą z umiejętną adaptacją „kolorowych” przybyszów do życia w polskiej wspólnocie życia i pracy. Nie wystarczy chronić własnych i europejskich granic. Zwłaszcza po tym, kiedy przez stulecia kolonialne mocarstwa napędzały swoje gospodarki eksploatacją taniej pracy, żyznych ziem i bogactw naturalnych kolorowych „ludów bez historii”. Może trzeba wielbicielom „europejskich wartości” streszczać świeżo wydane książki o zalegalizowanej przemocy imperialnej (np. C. Elknis, Dziedzictwo przemocy. Historia Imperium Brytyjskiego, Znak 2025; D. van Reybrouck, Revolusi. Indonezja i narodziny nowoczesnego świata, 2024; M. Meredith, Zmienne losy Afryki, PIW 2025). Najłatwiej zbudować barierę w postaci ksenofobii i rasizmu czy rozmieścić posterunki straży granicznej. Na pewno trudniej wspierać technologiczną modernizację gospodarek społeczeństw globalnego Południa. 

5. Wsparcie autorytetów. Pilnym zadaniem jest też wykorzystanie wiedzy i doświadczenia ludzi z dużym autorytetem. Wzorem jest tu Profesor Andrzej Walicki. Wówczas politycznych przywódców socjalliberalnych formacji by wspierali informacją, ekspertyzą i radą ludzie, których kompetencje i zdolności organizacyjne już zostały poddane praktycznym testom. Mogłoby to przybrać formę rady konsultacyjnej przy urzędzie premiera. Wymieńmy przykładowo: gospodarka i finanse (G. Kołodko), reformy ustrojowe (E. Łętowska, W. Sadurski), polityka społeczna (W. Anioł, R. Szarfenberg), polityka wobec kościoła (P. Borecki, K. Jażdżewski, M. Woroniecki), relacje kapitał-praca (J. Oleszczuk-Zygmuntowski, J. Sawulski, P. Szumlewicz). Włączyć też by należało organizacje społeczeństwa obywatelskiego, ruchy społeczne, miejskie i ekologiczne. 

Populizm leczy tylko frustracje. Żeby adekwatnie zareagować na wyzwania kryzysu planetarnego, trzeba głęboko przewartościować swoje przekonania o wolnej przedsiębiorczości, o demokracji ograniczonej do praw politycznych, o życiu jako użyciu. 

Tadeusz Klementewicz

(ur. 1949) – polski politolog, profesor nauk społecznych, wykładowca na Wydziale Nauk Politycznych i Studiów Międzynarodowych Uniwersytetu Warszawskiego. Specjalista w zakresie teorii polityki i metodologii nauk społecznych. https://pl.wikipedia.org/wiki/Tadeusz_Klementewicz

Poprzedni

News Analysis: China’s Xinjiang is more dynamic, attractive amid increasing openness

Następny

Li Qiang na XVII szczycie BRICS w Rio de Janeiro