UE wciąż nie zdecydowała w sprawie umowy stowarzyszeniowej z Izraelem

Unia Europejska i Izrael w sporze o zawieszenie umowy
Bruksela nadal nie podjęła decyzji w sprawie zawieszenia umowy z Izraelem.

Ponad milion podpisów zebrano pod europejską inicjatywą obywatelską wzywającą do zawieszenia umowy stowarzyszeniowej między Unią Europejską a Izraelem. Komisja Europejska zaproponowała dotąd jedynie częściowe zawieszenie jej części handlowej, ale decyzja nadal nie zapadła, bo ruch należy do Rady UE.

Umowa stowarzyszeniowa została podpisana w 1995 roku, a weszła w życie w 2000 roku. Reguluje polityczne, gospodarcze i handlowe relacje między Unią a Izraelem, w tym funkcjonowanie strefy wolnego handlu. Jednocześnie jej art. 2 stanowi, że partnerstwo opiera się na poszanowaniu praw człowieka i zasad demokratycznych.

To właśnie ten zapis stał się osią obecnego sporu. Organizatorzy inicjatywy obywatelskiej przekonują, że działania Izraela w Gazie, masowe ofiary cywilne, przesiedlenia ludności i niszczenie szpitali powinny skutkować zawieszeniem całej umowy. Najwięcej podpisów pod petycją zebrano we Francji.

Z danych Komisji Europejskiej wynika, że Unia jest najważniejszym partnerem handlowym Izraela. W 2024 roku odpowiadała za 32 proc. całego handlu towarowego Izraela ze światem. Dla samej Unii relacje z Izraelem mają znacznie mniejsze znaczenie — państwo to było dopiero 31. partnerem handlowym Wspólnoty. Taka asymetria sprawia, że ewentualne ograniczenia mocniej uderzyłyby w gospodarkę izraelską niż europejską.

W debacie wraca też kwestia osiedli izraelskich na terytoriach palestyńskich. Zgodnie z orzeczeniem Trybunału Sprawiedliwości UE z 2010 roku towary pochodzące z kolonii na Zachodnim Brzegu nie mogą korzystać z preferencji celnych przewidzianych dla produktów izraelskich. Problemem pozostaje jednak identyfikacja faktycznego pochodzenia części importu.

Największą przeszkodą dla pełnego zawieszenia umowy pozostaje polityka. Taki krok wymaga jednomyślności w Radzie do Spraw Zagranicznych, a przez długi czas blokowały go m.in. Węgry. Wygrana Pétera Magyara nie zapowiada tu przełomu — skoro już po zwycięstwie zaprosił Binjamina Netanjahu do Budapesztu, trudno oczekiwać, by właśnie z tego kierunku przyszła zgoda na twardy ruch wobec Izraela. Znacznie bardziej realne pozostaje więc zawieszenie samej części handlowej porozumienia, bo w tym przypadku wystarcza większość kwalifikowana.

Komisja Europejska już we wrześniu 2025 roku zaproponowała częściowe zawieszenie porozumienia handlowego z Izraelem. Do dziś jednak państwa członkowskie nie przyjęły tej propozycji. Komisja utrzymuje, że środek ten nadal „leży na stole” i ma pozostawać instrumentem nacisku dyplomatycznego.

Presję na Brukselę zwiększyły ostatnie wydarzenia na Bliskim Wschodzie. Izraelskie bombardowania z 8 kwietnia 2026 roku, w których według opisu tekstu zginęło ponad 300 osób w Bejrucie i Libanie, ponownie wywołały oburzenie części państw UE. Po tych atakach temat zawieszenia umowy stowarzyszeniowej z Izraelem wrócił do europejskiej debaty.

Dodatkową presję wywierają byli wysocy urzędnicy unijni, dyplomaci i politycy, którzy w połowie kwietnia podpisali list domagający się zawieszenia porozumienia.

Na razie jednak Bruksela wciąż stoi w rozkroku. Komisja złożyła propozycję, część państw domaga się mocniejszej reakcji, ale Rada UE nadal nie podjęła decyzji. Formalnie karta pozostaje na stole. Politycznie — wciąż nikt nie chce jej zagrać. Jak nie wiadomo, o co chodzi, to chodzi o pieniądze.

Redakcja

Poprzedni

Człowiek na sprzedaż. Dlaczego Marks wciąż jest aktualny

Następny

Podatkowy bumerang