
Premier Hiszpanii Pedro Sánchez podczas wizyty w Chinach zaapelował o większą rolę Pekinu w sprawach międzynarodowych. Podkreślił, że bez Chin nie da się dziś zrozumieć współczesnego świata, a relacje Europy z Państwem Środka powinny opierać się na dialogu, zaufaniu, stabilności i pragmatyzmie.
To już czwarta podróż Sáncheza do Chin w ciągu czterech lat. Pokazuje to, że Madryt od dłuższego czasu prowadzi wobec Pekinu bardziej otwartą i konsekwentną politykę niż wiele innych państw Unii Europejskiej. W listopadzie ubiegłego roku do Chin udał się także król Filip VI, co dodatkowo podkreśliło rangę tych relacji.
Jednym z głównych tematów rozmów były sprawy gospodarcze. Hiszpania chce zmniejszyć wysoki deficyt handlowy z Chinami i zabiega o większy dostęp dla swoich towarów, zwłaszcza produktów rolno-spożywczych i przemysłowych, do chińskiego rynku. Sánchez otwarcie mówił, że obecna nierównowaga nie może trwać bez końca i że Europa oczekuje większego otwarcia ze strony Pekinu.
Madryt nie patrzy jednak na relacje z Chinami wyłącznie przez pryzmat deficytu handlowego. Hiszpania należy do bardziej otwartych państw UE na chińskie inwestycje, szczególnie w energetyce, nowych technologiach i elektromobilności. Najbardziej widocznym symbolem tej współpracy pozostaje inwestycja CATL i Stellantisa w fabrykę baterii w Saragossie, traktowana w Hiszpanii jako impuls dla przemysłu i rynku pracy.
Ważnym elementem wizyty był także wątek polityczny. Sánchez apelował, by Chiny mocniej angażowały się w rozwiązywanie najpoważniejszych problemów współczesnego świata. Wskazywał przy tym na zmiany klimatu, zdrowie publiczne, rozwój sztucznej inteligencji, kontrolę zbrojeń oraz potrzebę wygaszania konfliktów i przestrzegania prawa międzynarodowego.
Po spotkaniu z Pedro Sánchezem przewodniczący ChRL Xi Jinping mówił, że Chiny i Hiszpania powinny wzmacniać współpracę, by sprzeciwiać się powrotowi świata do „prawa dżungli”. To wyraźny sygnał, że obie strony chcą pokazać przywiązanie do dialogu, współpracy i bardziej stabilnego ładu międzynarodowego.
Szczególne znaczenie miał tu Iran. Hiszpański premier jasno dał do zrozumienia, że obecna wojna jest efektem amerykańsko-izraelskiej eskalacji militarnej, która zabija cywilów, rozszerza chaos na cały region i przerzuca koszty tej destabilizacji również na Europę. Chodzi już nie tylko o kolejne ofiary i zniszczenia na Bliskim Wschodzie, ale też o uderzenie w handel, transport, bezpieczeństwo energetyczne i ceny, które odczuwają także europejskie gospodarki. W tym sensie apel do Pekinu był zarazem krytyką logiki siły forsowanej przez USA i Izrael oraz wezwaniem do politycznego zatrzymania wojny.
W tym kontekście apel do Chin miał wyraźny sens polityczny. Hiszpania pokazuje, że widzi w Pekinie państwo zdolne odegrać większą rolę w hamowaniu dalszej eskalacji. Madryt od początku akcentował potrzebę dyplomacji, legalizmu międzynarodowego i pokoju, a sam Sánchez wcześniej sprzeciwiał się wykorzystywaniu hiszpańskich baz do działań przeciwko Iranowi.
Wizyta w Pekinie pokazała więc, że Hiszpania chce jednocześnie rozwijać współpracę gospodarczą z Chinami i wzmacniać ich rolę polityczną w świecie. Dla Madrytu Pekin jest nie tylko ważnym partnerem handlowym, ale też jednym z państw, które mogą współdecydować o kierunku zmian w coraz bardziej niestabilnym porządku międzynarodowym.









