Kiedy na trwogę biją w dzwony politycy

Pięć przykazań, których nie wymienił premier Tusk strasząc wojną

Polska nie jest w stanie wojny, żeby ćwierćprzewodnicy mogli robić z rodaków mięso armatnie. Uwikłali się oni, wraz ze spadkobiercami imperiów kolonialnych (Wielką Brytanią, Francją i Niemcami) w geopolitykę jeszcze zainicjowaną przez ekipę Prezydenta George W. Busha JR. Teraz ponoszą jej koszty.

Jeśli nie chcesz być ofiarą. Musisz przemyśleć cały dekalog obywatela, i w miarę możliwości oraz odwagi myślenia stosować go w samodzielnej analizie rzeczywistości. Żyjesz bowiem w takiej fazie dziejów, kiedy ład zaprowadzony przez Zachód pod przewodem Wuja Sama odchodzi w przeszłość. To zbiorowe imperium Triady: USA, UE i Japonii, które wykorzystało międzynarodowe agencje (WTO, BŚ i MFW), żeby korporacjom Zachodu powodziło się lepiej. Ich właściciele, udziałowcy, rentierzy, wśród nich oczywiście politycy – mogli czerpać dochody z taniej pracy, z bogactw naturalnych, z rynków zbytu dla produktów swojego sektora finansowego, dla swojego agrobiznesu, dla big techów. A także by zapełnić szmateksy i świątynie konsumpcji w najnowsze propozycje frontu reklamowego.

Sytuacja się radykalnie zmieniła, kiedy państwo chińskie korzystając z integracji gospodarki światowej, wdrożyło taką politykę rozwojową, że stało się nie 20-tą, tylko pierwszą gospodarką świata. Od Europejczyków potrzebuje zaledwie ostatniego ogniwa, żeby z wyrobami chińskich firm docierać do europejskiego konsumenta. Stąd zbrojenia, by to one zastąpiły mniej konkurencyjne europejskie auta czy sprzęt AGD. Oprócz największego arsenału, Stany Zjednoczone mają nadal jeszcze jeden atut. Mianowicie, dolara jako rezerwową walutę świata.

W tej konfiguracji to Rosja stała się zwornikiem nowego ładu wielobiegunowego. Słabnie pozycja Globalnego Minotaura, wysysającego nadwyżkę ze światowej gospodarki. Dobiega kresu zwłaszcza eksploatacja siły roboczej 160 mln chińskich właścicieli małych działek rolnych. By utrzymać rodzinę, i dodać coś więcej do miski ryżu, muszą oni pracować od świtu do nocy, świątek piątek za równowartość półtora procenta cudu amerykańskiego big techu, jakim niewątpliwie jest minikomputer iPhone. Europa bez państwa, bez surowców, z biurokracją wysługującą się biznesowi – znów po dwóch stuleciach znalazła się na peryferiach. Centralne miejsce w systemie gospodarki światowej zdobyła dopiero po 1820 roku, po erze kolonialnych podbojów, w tym także demontażu gospodarki indyjskiej i chińskiej. Ale to se ne vrati! Z Rosją trzeba się ułożyć. Bo chyba nikomu nie zależy na doprowadzaniu do trzeciej wojny światowej, kiedy w arsenałach jest ponad dwanaście tysięcy głowic jądrowych, a wystarczy użycie 100, by kolejną drogę ewolucji życia na planecie rozpoczęły sinice.

By do tego nie doszło, respektujmy we własnym myśleniu i obywatelskiej aktywności pięć przykazań. O tych przykazaniach nie chce słyszeć premier polskiego rządu. Ich co prawda sejm nie zatwierdził, ale nie tylko takie błędy zdążył popełnić. Obecni ćwierćprzewodnicy potrafią tylko odwracać uwagę, a to od katastrofy systemu opieki zdrowotnej, a to od korupcyjnej afery współpracowników prezydenta Ukrainy. Chyba prawdziwe w tej sytuacji mogę być tylko dementi, albo wątpliwości, których myślącym nigdy nie brakuje.

1. Gdzie wszyscy mówią to samo, tam nikt nie myśli (J. S. Mill, M. Halbwachs, St. Ossowski).

Naruszanie tego przykazania to jedna z polskich specjalności. Problem złożony – odpowiedź prostacka, na dodatek obowiązuje reżim jej respektowania. Szlachta bała się absolutum dominium – wzmocnienia władzy elekcyjnego króla. Ten zaś obejmował władzę nad fantomowym ciałem – bez aparatu urzędniczego, z pustym skarbem, z umysłową hołotą jako obywatelami. Potem intelektualna i emocjonalna niemożność rozstania się z ideą Kresów. Emigracyjny rząd przez to nie brał żadnego udziału w decyzjach Wielkiej Trójki, a właściwie F.D. Roosevelta i J. Stalina. To oni ostatecznie przesunęli granice kraju na zachód, usunęli problemy z mniejszościami narodowymi. Niestety, dziedzictwa Jagiellonów nie udało się całkiem przezwyciężyć. Trwa w postaci doktryny ULB powojennej emigracji. Nasze bezpieczeństwo miałoby rzekomo zależeć od pasa niezależnych państw powstałych z byłych republik radzieckich.

2. Szanuj zasadę suwerennej równości państw, by ich bezpieczeństwo nie było naruszane (St. Bieleń, P. Kimla, J. J. Mearsheimer).

Zgodnie z tą zasadą prawo międzynarodowe narzuca na wszystkich uczestników współżycia między narodami wzajemne ograniczenia. Chodzi o to, aby było możliwe wielostronne koordynowanie, a nie jednostronne dyktowanie, rozwiązań żywotnych problemów ich bezpieczeństwa. Zaproszenie do NATO Gruzji i Ukrainy w r. 2007, Partnerstwo Wschodnie, szkolenie i uzbrajanie armii sąsiada Rosji u podbrzusza Niziny Środkowoeuropejskiej – stawia pod znakiem zapytania zgodność z tą zasadą postępowania amerykańskich i europejskich państw przed zbrojną agresją Rosji na Ukrainę (np. Th Palley, J. Sachs).

3. Bogaty panuje nad ubogimi, a ten, co pożycza, jest sługą tego, który mu pożycza (Biblia).

Armaty albo masło (teraz w Polsce ochrona zdrowia, nauka…) to odwieczny dylemat rządzących. Ale o tym niewiele wie minister obrony zygot. Zazbrojenie prowadzi do rozwoju niedorozwoju, spadku inwestycji modernizujących gospodarkę, a co za tym idzie, do zmniejszenia bogactwa i jakości życia w danym kraju. Dlatego „cały problem sprowadza się do równoważenia bezpieczeństwa krótkoterminowego, jakie zapewniają duże siły obronne, i bezpieczeństwa długoterminowego, jakie daje wzrost produkcji i dochodu” (P. Kennedy).

Według najnowszego raportu PKO BP, wyczerpał się potencjał rozwoju oparty na zagranicznym kapitale. Polska ma ujemną międzynarodową pozycję inwestycyjną netto (-242 mld euro). Roczny wypływ dywidend na konta amerykańskich, europejskich akcjonariuszy, udziałowców, pożyczkodawców – wypływa 15 mld euro rocznie. Do tego trzeba dodać zapłatę odsetek za pożyczki na zbrojenia, zaciągane na międzynarodowym rynku finansowym. A tylko w pierwszych miesiącach tego roku spłata długu publicznego sięgnęła już 80 mld złotych.

Jak długo można Jarząbków szantażować wojną z Rosją? Nie może ona pokonać od lat Ukrainy. Zajęła tylko, oprócz Krymu, 10-20 proc, jej terytorium. Rządzący by chcieli, żeby Polacy nie pamiętali o 5 art. Paktu Północnoatlantyckiego. I czy USA by zostawiło Europę bez militarnego wsparcia w razie rosyjskiej agresji? Polacy chcieliby wywołać III wojnę światową czy tylko walczyć z Rosją do ostatniego Ukraińca? Największy autorytet w analizach polityki mocarstw na naszym kontynencie prof. Andrzej Werblan nazywa ten rodzaj strategii – „urojeniami”.

4. Pamiętaj, że pokój jest „naturalnym skutkiem handlu” (Monteskiusz).

Mali pomocnicy wielkiego szefa odcięli Europę od tańszych rosyjskich węglowodorów. Wolą kupować droższy i cenowo, i ekologicznie LNG zza Atlantyku. To pogrąża przemysł niemiecki, z którym kooperują setki polskich firm. Polska mogła by mieć na swoim obszarze, konkretnie w Małaszewiczach, uprzywilejowane centrum logistyczne między Chinami a Europą. To tu bowiem jest przeładowywanych 90 proc. towarów z nowego do starego centrum gospodarczego.

5. „Kto nie wyjdzie z domu, aby zło znaleźć i z oblicza ziemi wygładzić, do tego zło samo przyjdzie i stanie przed obliczem jego” (A. Mickiewicz).

To zło to kryzys planetarny powiązany z przyrastaniem ludzi zbędnych i na bogatej Północy, i na globalnym Południu. Oni będą szukać lepszego miejsca do życia niż pustynniejące sawanny, metropolie slumsów, wytrzebione lasy wilgotne, także przez produkcję soi. Dlatego przytomny dziennikarz pyta, „dlaczego cła, kontyngenty i ochronne mechanizmy dotyczą mięsa, etanolu, cukru, a nie produktu (…), który odpowiada za najbardziej destrukcyjną formę ekspansji rolnictwa w Ameryce Południowej” (T. Jasiński, NIE, 46/25). Chodzi oczywiście o wypalaną pod uprawę soi Amazonię.

Ordoliberalna UE woli jak zawsze „wolny handel”, jeśli służy wielkiemu agrobiznesowi producentów mięsa. Najwyżej przytwierdzi nakrętkę do plastikowej butelki. O UE też nie mów na kolanach.

Dlatego bądźmy czujni, „gdy zaczną na tysięczną modłę/Ojczyznę szarpać deklinacją/ I łudzić kolorowym godłem,/ I judzić 'historyczną racją’”.

Twoja odpowiedź powinna być jedna:
Rżnij karabinem w bruk ulicy!
Twoja jest krew, a ich jest nafta![gaz!]
I od stolicy do stolicy
Zawołaj broniąc swej krwawicy:
„Bujać – to my, panowie szlachta!” (J. Tuwim)

Tadeusz Klementewicz

(ur. 1949) – polski politolog, profesor nauk społecznych, wykładowca na Wydziale Nauk Politycznych i Studiów Międzynarodowych Uniwersytetu Warszawskiego. Specjalista w zakresie teorii polityki i metodologii nauk społecznych. https://pl.wikipedia.org/wiki/Tadeusz_Klementewicz

Poprzedni

Trump i Mamdani. Zaskakująca zgoda w Białym Domu

Następny

Tusk: „Albo będziemy zjednoczeni, albo nie będzie nas wcale”