
W kraju, gdzie głupota rządzi, niewielkie nakłady na naukę nie powinny dziwić. Obywatele i tak wiedzą lepiej. Z Internetu. Coraz częściej klikalność myli nam się ze słusznością. Po co studiować, po co prowadzić badania, skoro wystarczy kliknąć i mamy odpowiedź na wszelkie nurtujące nas pytania?
Ludzie niezbyt inteligentni mogą brylować, posługując się inteligencją sztuczną. Algorytm mówi nam, jakich użyć słów, aby kliknięć było więcej. Niestety, nie oznacza to więcej sensu.
Przyszedł czas i na polityków. Prekursorem był Sławomir Mentzen, który szczerze wyznał, że głosi poglądy, które najlepiej się sprzedają w Internecie. Pytanie: czy ludzie, którzy głoszą to, co im algorytm podpowie, sami w ogóle mają jakieś poglądy? Bo jeżeli osoby aspirujące do kierowania państwem kierują się klikalnością, to czy rządzi nami algorytm wspierany przez AI? A więc już nie żydowski spisek, nie Niemcy, nie Reptylianie, tylko maszyny?
Przyjrzyjmy się najnowszym trendom. Odrzucenie Zielonego Ładu, który sprawił, że więcej płacimy za prąd, doprowadziło do dominującego przekonania, że ekologowie nie mają racji, a ci, którzy nawołują nas do dbania o planetę, to ekoterroryści.
Mój przyjaciel ekolog zwraca uwagę na pożytek z torfu, który sprawia, że gleba tak szybko nie wysycha. Tylko że w wyniku melioracji i wyższych temperatur torf wysycha i trzeba by go było trochę zmoczyć, a gleba będzie dalej rodziła plony. Ale nowy trend sprawia, że torf i gleba nie mają szans. W telewizji i innych mediach tryumfy święcą wrogowie przyrody. Obrońcy planety nie są dopuszczani do głosu. A młodzież, która urządzała happeningi mające zwrócić uwagę na globalne ocieplenie, stoi przed sądem i grozi im więzienie. Ostatnie pokolenie chciało wywołać debatę, ale algorytm ich posadził na ławie oskarżonych.
Kolejnym trendem jest rasizm. Odkąd powstał kryzys migracyjny, coraz więcej polityków przyjmuje postawę otwarcie rasistowską. Można mieć różne poglądy na kwestie wpuszczania do Europy czy do Polski przybyszów z regionów dotkniętych katastrofą klimatyczną, wojną czy po prostu krwawym reżimem. To jednak nie upoważnia nikogo do dehumanizacji osób przybywających do nas w nadziei na ratunek czy choćby lepszy los. Im bardziej jakiś polityk pomstuje na imigrantów, im bardziej złowieszczy obraz tych ludzi kreuje, tym większym się cieszy poparciem. Niepotrzebny jest żaden Goebbels – sami to robimy.
Warto przy tym zacytować byłego prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego, który twierdzi, że bez imigracji gospodarka europejska skona w ciągu najbliższych 10 lat. Bardzo nam zmądrzał ten nasz Kwachu, odkąd kieruje się własną inteligencją, a nie sztuczną. Wystarczy wyjść z polityki.
„Spisek żydowski” wyborcy wycenili na ponad 6% i ma już swoją demokratyczną legitymację. Dowodów na to, że światem zza kulis rządzą Żydzi, dostarcza w nadmiarze Internet. Jeszcze zanim Braun osiągnął swój sukces wyborczy, Mentzen twierdził, że głoszenie poglądów antysemickich daje duże poparcie. No i sprawdziło się. Głoszenie poglądów rasistowskich przestało już być nie do pomyślenia czy obciachowe. To w ramach walki z tzw. poprawnością polityczną.
Tak samo jest z homofobią, mizoginią (niechęć do kobiet), negacjonizmem (pogląd, że Holokaustu wcale nie było), szowinizmem, a nawet neofaszyzmem. Teraz już są spoko. Próbę ich okiełznania poprzez regulacje zakazujące języka nienawiści prezydent elekt odrzuca, bo są ponoć skierowane przeciw jednej tylko ideologii. Prezydent tego wyraźnie nie powiedział, ale stanął w obronie wypowiedzi nacjonalistycznych i wszystkich nacjonalizmu obrzydliwych pochodnych.
Wszystko, czego ludzie ogłupieni internetową propagandą nie rozumieją, przedstawia się jako zagrożenie. A prawica obiecuje nas ochronić przed pedałami, Ukraińcami (o Rosjanach nie ma mowy), ekoterrorystami, migrantami, Eurokołchozem, Niemcami – słowem, całym tym obrzydliwym światem, który nie jest dość polski i nie dość katolicki, nie dość hetero.
Jak mafia. Najpierw straszą, potem oferują ochronę. Cena niewygórowana – trzeba tylko na nich zagłosować i dać im nami rządzić.
Niby nic nowego pod słońcem. Nie od dziś wiemy, że skrajna prawica i prawica w ogóle świetnie włada Internetem i sztuczną inteligencją. Problem jednak w tym, że obóz władzy – obóz liberalny – zamiast stanąć po stronie rozumu i humanistycznych wartości, trwożliwie porzucił własne poglądy i podążył pokornie za naziolami.
Liberał, który, żeby się przypodobać nacjonalistycznej prawicy, zawiesza prawo do azylu, nie jest już liberałem, bo nie stoi na straży praw człowieka. A propozycja odjęcia od ust dzieciom uchodźców wojennych z Ukrainy jest o tyle bardziej haniebna, że zasiłek 800+ dała tym dzieciom pisowska prawica.
Obóz niegdyś liberalny, który próbuje udawać obóz narodowy, będzie już odtąd zmierzał od klęski do klęski. I to niezależnie, ilu polityków PiS zdąży zamknąć przed ostateczną katastrofą.









